-->

cover

cover

czwartek, 27 listopada 2014

Kiedy życie i pogoda atakują...

Listopad na finiszu wyraźnie posmutniał. Zrobiło się chłodno i szaro. Właściwie w powietrzu czuć już zimę. Momentami wydaje mi się, że czegokolwiek bym nie włożyła, i tak zmarznę. Spotykane na spacerach istoty przeróżne też wyglądały na zziębnięte. Jakby tego wszystkiego było mało, kilka bolesnych prawd życiowych, takich, co to najlepiej słyszeć o nich z daleka, zapukało i do mnie. Niestety wcale nie było łatwo otworzyć im drzwi... Na szczęście jednak w tej jesiennej szarzyźnie pojawiło się kilka iskierek. Ktoś się bardzo ucieszył z mojego ciasta - niespodzianki, zupa dyniowa umiliła popołudnie pewnej Pani, a już za chwilę na imprezie andrzejkowej zostaną zaserwowane hipopotamowe przysmaki :) Zakupy już poczynione, zaraz kuchenna mobilizacja :) Tymczasem zapraszam Was na curry, jedno z najprostszych na świecie, idealne na to, co za oknem.










Curry z ziemniakami i groszkiem to typowy comfort food i moje ulubione jednogarnkowe danie. Proste i szybkie w przygotowaniu ma zaskakująco wyrazisty smak. W sam raz na chłodne wieczory, żeby na sofie pod kocem raczyć się miseczką czegoś dobrze doprawionego, sycącego i rozgrzewającego. I posłuchać dobrej muzyki. Albo komedię romantyczną obejrzeć, nawet tę, którą już sto razy widzieliśmy ;)




Curry z ziemniakami i groszkiem  (przepis stąd )

olej
2 duże cebule, drobno posiekane
5 pomidorów, obranych ze skórki, pokrojonych na małe kawałki
700 g ziemniaków, obranych, pokrojonych na niewielkie kawałki
1 szklanka zielonego groszku (może być mrożony)
1 zielona papryka chilli, drobno pokrojona (usuwamy ziarenka), ewentualnie 1-2 małe suszone chilli
1 kawałek kory cynamonowej
8 ziaren kardamonu
2 liście laurowe
kawałek imbiru, ok. 5 cm, starty
sól
400 ml mleka kokosowego
garść posiekanej kolendry lub pietruszki

Rozgrzewamy w garnku trzy łyżki oleju, wkładamy cynamon, kardamon, liście laurowe, mieszamy. Kiedy olej zacznie pachnieć przyprawami, dodajemy cebulę, chilli i starty imbir. Mieszając smażymy, aż cebula się zeszkli. Jeśli chcemy, można teraz wyjąć z garnka liście laurowe i kardamon. Dodajemy pomidory i gotujemy na średnim ogniu, mieszając, aż pomidory zmiękną i się rozpadną, około 10-15 minut. Teraz pora na dodanie ziemniaków, groszku i mleka kokosowego. Całość solimy do smaku i gotujemy pod przykryciem na małym ogniu, aż ziemniaki będą miękkie. Jeśli całość będzie zbyt gęsta, możemy dolać odrobinę zwykłego mleka. Posypujemy kolendrą/pietruszką i podajemy.






A z mojej ulubionej komedii romantycznej... ;)

czwartek, 20 listopada 2014

Le Beaujolais Nouveau est arrivé !

Minutę po północy, w każdy trzeci czwartek listopada, ponad milion skrzynek z winem wyrusza z regionu Beaujolais, przez pogrążoną we śnie Francję, do Paryża, skąd wino będzie rozesłane do różnych krajów. Wkrótce, niemal na całym świecie, od Nowego Jorku po Pekin wielbiciele wina odkorkują swoje butelki, aby z ciekawością spróbować smaku młodziutkiego Beaujolais, stworzonego z tegorocznych zbiorów. Francuzi będą próbować tego wina w domach, barach, restauracjach, cieszyć się nim w gronie znajomych w ramach Festiwalu Beaujolais Nouveau. Niektórzy winiarze z Beaujolais będą kosztować młodego wina... połączeni z klientami z odległych krajów przez skypa ;)  Wyczytałam, że zaraz po mieszkańcach Francji, najwięcej entuzjastów Beaujolais pochodzi z ... Japonii :)
Co powoduje, że każdego roku ponad 70 milionów butelek przemierza świat, a ponieważ każdy chciałby je zaserwować jako pierwszy, wino podróżuje motocyklem, helikopterem, rikszą, balonem, a czasem nawet... na słoniu? Trudno uwierzyć, że kiść winogron sprzed zaledwie kilku tygodni, mieni się już w kieliszku radosną czerwoną barwą i uwodzi owocowym bukietem. Świętowanie zbiorów i picie młodego wina to stara burgundzka tradycja, o której świat usłyszał w latach osiemdziesiątych dzięki wydatnym staraniom winiarza z rejonu Beaujolais, George'a Duboeuf, nazywanego często królem czy nawet papieżem Beaujolais. Młode wino pochodzi wyłącznie ze szczepu Gamay, winogrona są zawsze zbierane ręcznie, a krótki proces fermentacji powoduje, że jest wino jest lekkie i ma owocowy posmak. Daleko mu do wielkich win, bywa nazywane płaskim i łatwym, ale w przypadku Beaujolais Nouveau esencjonalna jest raczej smakowa niespodzianka i cieszenie się winem w gronie przyjaciół.  Każdego roku Beaujolais smakuje inaczej, a pytanie typu "jak będzie smakowało tegoroczne?" podobno wśród koneserów nie uchodzi ;)






Schłodzone Beaujolais może towarzyszyć różnym potrawom i przekąskom, u mnie czeka na niego wytrawny keks.




Wytrawny keks z gruszkami, gorgonzolą i orzechami włoskimi  (upiekłam na podstawie pomysłu Rachel Khoo)

250 g mąki (użyłam po połowie pszennej i razowej)
2 łyżeczki proszku do pieczenia
4 jajka
150 ml oliwy
100 ml mleka
2 łyżki jogurtu naturalnego
150 g gorgonzoli (lub innego sera z niebieską/zieloną pleśnią), pokrojonej w kostkę
garść orzechów włoskich, grubo posiekanych
1 duża lub 2 mniejsze gruszki, obrane ze skórki i pokrojone w kostkę
sól, pieprz

Mąkę z proszkiem przesiewamy do miski, dokładamy gruszki, orzechy, gorgonzolę i mieszamy. W innym, większym naczyniu ubijamy jajka, aż masa będzie jasna i puszysta. Dolewamy oliwę, mleko, jogurt, delikatnie miksujemy, dodajemy sól i pieprz do smaku (pamiętamy, że ser jest słony). Do składników mokrych dodajemy suche, delikatnie, ale dokładnie mieszamy, aby wszystko się dobrze połączyło i wlewamy masę do keksówki (np. 25 cm) wyłożonej papierem do pieczenia. Pieczemy w piekarniku nagrzanym do 180 stopni 40-50 minut, do suchego patyczka. Zanim spróbujemy keksu, pozwólmy mu dobrze wystygnąć. Według mnie najlepiej smakuje następnego dnia.






Korzystałam ze stron:
http://www.intowine.com/beaujolaisnouveaufacts.html
http://winofil.blogspot.com/2012_11_01_archive.html
http://www.businessinsider.com/afp-world-braces-for-rude-spirited-beaujolais-nouveau-2014-11