-->

cover

cover

sobota, 19 kwietnia 2014

Wielkanocnie czyli z jajem

Życzę Wam radosnej i spokojnej Wielkanocy :) Mam nadzieję, że spędzicie ten czas z najbliższymi, przy świątecznym stole, babach i mazurkach. A jeśli pogoda dopisze, koniecznie wybierzcie się na spacer! Dla tych, którzy szukają jeszcze pomysłu na lekką przekąskę na święta, mam hipopotamowy przepis na jajka faszerowane awokado. Awokado urzeka delikatnością i kremową konsystencją, co nawet nas, majonezowych maniaków, przekonało, aby tym razem przygotować jajka w lżejszej wersji. Tak akurat, na wiosnę ;)    


          


Jajka faszerowane awokado i kaparami

6 jajek
1 duże awokado, ewentualnie dwa mniejsze
1 czubata łyżka drobno posiekanej cebuli
2 łyżki drobno posiekanych kaparów
1 łyżka posiekanego koperku
1 łyżka posiekanej pietruszki lub kolendry
1 łyżka drobniutko pokrojonej zielonej papryki chilli (opcjonalnie)
2-3 łyżeczki soku z limonki
sól, pieprz
słodka papryka

Jajka gotujemy na twardo. Studzimy, przekrawamy każde jajko na pół i delikatnie wyjmujemy żółtka. Miąższ awokado rozdrabniamy widelcem i mieszamy z trzema ugotowanymi żółtkami, tak aby powstała w miarę gładka pasta. Dodajemy do niej cebulę, kapary, koperek, pietruszkę i ewentualnie chilli. Skrapiamy całość sokiem z limonki. Mieszamy i doprawiamy do smaku solą i pieprzem. Nadzieniem wypełniamy połówki jajek. Podajemy posypane słodką papryką lub posypane świeżą zieleniną.














wtorek, 15 kwietnia 2014

Akcja Pisanka ;)

Cóż. Muszę przyznać, że nie zostałam obdarzona talentami plastycznymi... Moje wszelkie rysunki były, mhm, w jakiś sposób do siebie podobne i chyba tylko Mama była zawsze wierną fanką moich "arcydzieł"... W kwestii pisankowej też nie było wiele lepiej... Pamiętam malowanie wzorków na jajkach, kredkami czy farbkami. Dziś od biedy można by to nazwać awangardą, ale moja ówczesna twórczość była katastrofą w czystej postaci. Kiedy wszyscy sąsiedzi wyruszali z koszykami na święcenie, zawsze miałam ochotę gdzieś te moje jajka schować ;)
W tym roku, po raz pierwszy w życiu postanowiłam się zabawić w kraszenie jajek i muszę przyznać, że z ciekawością przedszkolaka sporządziłam trzy mikstury, a potem niecierpliwie (przez jakieś bagatela 15 godzin) czekałam na efekt, który okazał się całkiem, całkiem... Nie zbierałam wcześniej cebulowych łupinek, czy czegoś podobnego, wszystko sobie sprytnie przygotowałam w kilka minut, a wcześniej jeszcze przeczytałam o kraszankachChilliBite. Ugotowałam kilka jajek na twardo i ...




Oto moje pomysły:

Beżowo-zielone jajka ze wzorkiem "moro" powstały dzięki wywarowi z zieleniny. Zawsze mam w domu kilka pęczków koperku, natki pietruszki, kolendry. Zalałam je niewielką ilością wody, doprowadziłam do wrzenia i gotowałam 15 minut. Po zdjęciu z palnika dodałam łyżkę zielonej pasty curry i łyżkę octu. Do takiej mieszanki wrzuciłam gorące ugotowane kilka minut wcześniej jajka na twardo i wymieszałam je z zieleniną, tak, żeby jajka były nią owinięte.




Szarobłękitne jajka, które mnie zupełnie zachwyciły, wylegiwały się w kubku, w którym zaparzyłam herbatę z hibiskusa z dwóch torebek i dodałam łyżkę octu. Kiedy wyjęłam te jajka rano na talerzyk, zaniemówiłam. Były... mhm... czarne! Na szczęście czarna była tylko "skórka" która się wytworzyła wokół skorupki. Po jej zdjęciu okazało się, że jajka mają bardzo ciekawy kolor i piękny wzorek. Taka hibiskusowa niespodzianka ;)





I wreszcie jajka żółto-pomarańczowe. Te z kolei spędziły noc zalane 1,5 szklanki wrzątku wymieszanego z trzema łyżkami kurkumy i łyżką octu. W tym wypadku efekt był przewidywalny ;)

Wszystkie jajka spędziły w koloryzujących mieszankach 15 godzin. Co prawda trochę mi brakuje pisanek czerwonych, ale... W przyszłym roku też będzie Wielkanoc ;)